"My God, it's full of stars!" - 2001: A Space Odyssey

"Tworzymy wartość dzięki Web 2.0"

przeglądasz: Start · Aktualności · E-mailowe bankructwo, czy e-mail 2.0?

E-mailowe bankructwo, czy e-mail 2.0?

Pod koniec sierpnia NetSprint opublikował raport z monitoringu mediów on-line, którego autorzy zastanawiają się nad stosunkowo niską liczbą publikacji dotyczących społecznościowych serwisów dla profesjonalistów. Dotyczy to zarówno światowego lidera Linkedin (56 publikacji), jak i jego polskiego odpowiednika Biznes.net (55 publikacji w 2007 roku). Zdaniem twórców Biznes.net wiele zastosowań Web 2.0 w biznesie pozostaje wciąż nieodkrytych przez aktywnych zawodowo Polaków, w tym również dziennikarzy.

Przykładem bardzo praktycznego, ale nie w pełni odkrytego jeszcze zastosowania Biznes.net, czy Linkedin jest e-mail 2.0, czyli system płatnych wiadomości wewnętrznych. Nadawcy wiadomości w tych serwisach nie są anonimowi, można sprawdzić ich referencje, gdzie pracują, czym się zajmują, kim właściwie są. Taki system wiadomości nie chroni oczywiście w 100% przed spamem, ale pozwala adresatowi szybko zorientować się czy dana wiadomość zasługuje na poświęcenie jej czasu. Dodatkowo nie występuje zjawisko masowego spamu, bo wysłanie wiadomości w Biznes.net nie jest bezpłatne, tak jak w przypadku darmowego e-maila.

Fred Wilson, venture kapitalista z Nowego Jorku, ogłosił w kwietniu e-mailowe bankructwo. Nie nadążał z odpisywaniem na e-maile, więc postanowił o nich zapomnieć, anulować, zignorować. Ogłosił na swoim blogu, że jeśli ktoś wysłał mu e-maila, to może wysłać kolejnego, bo poprzedniego nawet nie przeczytał. Ale czy aby kolejny e-mail zostanie przeczytany?

Inny bloger - Om Malik - skomentował ten fakt w felietonie dla magazynu Business 2.0. Napisał, że wiele lat temu uważał e-mail za narzędzie niesamowicie usprawniające pracę i zwiększające produktywność. Już nie trzeba było dzwonić, oddzwaniać, nagrywać się, odsłuchiwać itd. Minęło kilka lat i okazało się, że e-mail jest największym złodziejem czasu.

Większość z nas pogodziła się już z codzienną porcją spamu i karą jaka nas spotyka za święteczne lub weekendowe lenistwo - skrzynką pełną dziwnych przesyłek.

Panda Software donosi, że prawie 90% wiadomości e-mail otrzymanych w lipcu przez firmy to spam. Niechciane e-maile to strata czasu i pieniędzy, a na dokładkę złośliwe programy w załącznikach.

Do tej pory wymyślono kilka sposobów na uporanie się ze spamem, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej dostępności - niestety żaden nie jest doskonały.

Klasyczna recepta na spam to zostać ekspertem od aktualizacji oprogramowania i filtrowania oraz segregowania e-maili, albo zamówić taką usługę lub zlecić ją korporacyjnemu informatykowi. To oczywiście dalsza strata czasu i pieniędzy. Wiąże się z tym również ryzyko utraty potrzebnej poczty w wyniku błędów programu filtrującego.

Drastyczną, ale dość skuteczną metodą jest tzw. 'whitelist', czyli przyjmowanie e-maili jedynie od osób na naszej 'białej liście' - wspólników, szefa, żony, dzieci, czy ulubionego współpracownika. Oczywiście metoda ta w znaczący sposób ogranicza naszą dostępność, na co nie wszyscy sobie możemy pozwolić.

Są też ludzie, którzy korzystają z Gmaila i twierdzą, że to najlepszy sposób na spam. Ubolewają, że reszta ludzkości jeszcze nie zna tego sposobu. Niestety reszta ludzkości korzysta zwykle z infrastruktury pracodawcy, korzysta z kilku kont pocztowych itd.

Ale na czym właściwie polega problem? Om Malik trafnie zauważa, że jedne e-maile są ważniejsze od innych, czego zwykła usługa e-maila nie uwzględnia. Okazuje się, że są sprawy priorytetowe i listy też! Rodzimy venture kapitalista - Maciej Kowalczyk z MCI Management - wprost pisze na swoim blogu mci.biznes.net, że e-maile ulegają zagubieniu, a jedyny pewny sposób na przekazanie priorytetowej wiadomości to poprzeć ją telefonem, kolejną wiadomością z kolejnymi argumentami, a najlepiej znaleźć znajomego który nas poleci i poprze.

Nie ma lepszej platformy do wysłania takiej uwiarygodnionej wiadomości, niż społecznościowy serwis dla profesjonalistów, który oferuje adresatowi rozmaite sposoby sprawdzenia tożsamości, doświadczeń i reputacji nadawcy.

W tym sensie wiadomości wewnętrzne wymieniane przez użytkowników Biznes.net można określić jako e-mail 2.0. W tym sensie serwisy takie jak Biznes.net zasługują na więcej uwagi, bo przynoszą realne korzyści ich użytkownikom. Tym odróżniają się od rozrywkowych serwisów społecznościowych dla młodzieży, z którymi są często zestawiane. Nie do końca trafnie.

Raport NetSprint : http://www.newspoint.pl/nowosci/gronowladne

04.09.2007. 10:18

Ten artykuł nie był jeszcze komentowany.

Napisz komentarz

:

:

:

Serwisy internetowe Web²

>biznes.net
Serwis dla pro-aktywnych profesjonalistów, centrum biznesowych znajomości, wydarzeń i aktualności.

>trendomierz.net
>trendomierz.pl
Społecznościowy agregator, który powiadamia o nowościach, wizualizuje trendy w mediach internetowych, blogach, informacyjnych serwisach wideo i świecie podcastów. Ponad 200.000 uu/m-c.

>Paseczek Finansowy
Czytnik wiadomości RSS w formie paseczka przewijanego u góry strony - dedykowany dla społeczności Newconnect w biznes.net. Opracowany przy współpracy Giełdy Papierów Wartościowych.

>wykop.net
>wykop.biz
>wykop.info
Społecznie moderowany ranking wiadomości technologicznych, biznesowych i 'headlines'.

Programy motywacyjne Web²

Programy partnerskie Web²

Usługi B2B